historia

Z Orlika do Ligi. Historia Demona Świętochłowice

„Gramy na 3-go maja, SP15” – tak brzmiała jedna z pierwszych wiadomości wysłanych 17 października 2024 roku na naszej grupie „Piłeczka”. Wtedy nikt z nas nie przypuszczał, że dokładnie rok później ci sami chłopcy, którzy z ekscytacją wrzucali do toreb swoje ulubione koszulki i korki, będą wychodzić na boisko w jednolitych trykotach, reprezentując oficjalnie zarejestrowany klub – Demon Świętochłowice.


Zaczęło się jak wiele innych historii: od weekendowego grania na Orlikach, od efektownych bramek, zdartych kolan i piłek, które po nieudanym woleju lądowały na ulicy. Ale nam nie wystarczało już granie dla zabawy. Gdy Orliki zrobiły się za małe, a chętnych do gry wciąż przybywało, przenieśliśmy się na pełnowymiarowe murawy – bo przecież kto z nas nie marzył, by zagrać wreszcie mecz 11 na 11?


Właśnie wtedy, podczas jednej rozmowy między naszymi założycielami, Jankiem Wróblewskim i Karolem Skrago, padł pomysł: „A może założymy prawdziwy klub?”. Słowa, które początkowo zabrzmiały jak żart, zmieniły się w plan. A plan – jak się okazało – wymagał ogromu pracy.


Od wizyt w sądach i urzędach, przez wypełnianie formularzy, po niekończące się telefony i rozmowy – cały ten wysiłek opłacił się dzięki determinacji, pasji i zaangażowaniu, szczególnie naszego człowieka od zadań specjalnych, Janka Pilarczyka. Tak powstał Demon – dziś prawdopodobnie najmłodszy oficjalny klub piłkarski w Polsce.


Od pierwszego „zebrania zarządu” minęło już kilka miesięcy. W tym czasie rozegraliśmy pierwsze mecze, zbudowaliśmy grupę wiernych kibiców i stworzyliśmy tonę wspomnień. Regularna gra w lidze okazała się dla nas wielkim wyzwaniem – wyniki bywały bolesne, a dwucyfrowe porażki nie należały do rzadkości. Jednak między tymi trudnymi chwilami wydarzyło się coś, co pamiętać będziemy długo: nasze pierwsze zwycięstwo. Pokazało nam, że potrafimy, że idziemy w dobrą stronę i że warto było przetrwać wszystkie wcześniejsze trudne momenty.


Bo Demon to nie tylko wyniki. To zespół przyjaciół – ambitnych i głodnych gry młodych ludzi, których cel, choć daleki, jest prosty i jasny: wygrywać i dawać radość ludziom, którzy w nas uwierzyli.


Na razie wygrywamy rzadko. Ale kiedy przegrywamy – to z podniesioną głową. A kiedy wygrywamy – robimy to z dumą.
I przyjdzie dzień, wcale nie tak odległy, w którym ktoś na Śląsku powie:

„Uważajcie na Demona. Oni już naprawdę potrafią grać.”

sponsorzy strategiczni

0

Subtotal